wtorek, 2 września 2014

Podsumowanie sierpnia i wakacji

źródło:
     Wrzesień już na dobre się rozgościł. Dał nawet popalić pierwszym dniem szkoły po wakacjach, pokazał duże braki w wiedzy i masę obowiązków. Dzisiaj jednak nie o tym, a o tym jak mi minął sierpień i ogólnie całe wakacje.

Drugi z wakacyjnych miesięcy można powiedzieć był dla mnie blogowym odrodzeniem. Znalazłam swój sposób na systematyczność i ogólny ład. Napisałam więcej postów, recenzji i odcinków "Kino nie gryzie". Dzięki temu blog zanotował bardzo dużo wejść, za co jestem ogromnie wdzięczna, miło jest wiedzieć, że ma się czytelników.
W sierpniu przeczytałam znowu 5 książek, miałam plan dokończyć jeszcze dwie, ale stanęłam w połowie. To oznacza, że przekartkowałam 1486 stron, co daje ok 48 stron na dzień. Jestem zadowolona z ilości przeczytanych książek, zwłaszcza, że często nie było mnie w domu.
W tym miesiącu wzięłam udział w akcji ReadWeek, podczas której udało mi się przeczytać dwie książki. Więcej o akcji tu.



Książki przeczytane:
"Akademia Wampirów" - Richelle Mead
"Ostatnie życzenie" - Andrzej Sapkowski
"Krzysztof" - Aleksander Minkowski
"Pretty Little Liars. Kłamczuchy" - Sara Shepard
"Upadłe damy II Rzeczypospolitej" - Kamil Janicki 

Recenzje:
"Dziwny przypadek psa nocną porą" - Mark Haddon >klk<
"Ostatnie życzenie" -  Andrzej Sapkowski >klk<
"Pretty Little Liars. Kłamczuchy" - Sara Shepard >klik<

Wyzwania:
52 książki: 5/52 w miesiącu, 32/52 ogółem, przekroczyłam swój wynik z zeszłego roku!
Z półki: 1 ("Krzysztof")
Lista BBC: 0
Lista wg "Le Monde":
Lista "Do przeczytania w 2014": 0
Lista wakacyjna: 1
30 day challenge: 0 

Kino nie gryzie: 
"Sekretne życie pszczół" >klik<
"Podróż na sto stóp" >klik<

Plany:
- przetrwać szkołę,
- przeczytać coś spoza kanonu lektur,
- blogować jak często się da.

Podsumowanie wakacji

     Muszę przyznać, że moje wakacyjne plany w dużej mierze się spełniły. W prawdzie nie napisała o "Grze o tron", ani nie stworzyłam top 10 najlepszych powieści na lato, nie dokończyłam 30 day book challenge, ale pisałam więcej i częściej. Napisałam recenzję "Zapomniane", opublikowałam to co będę czytać w wakacje, trzymałam się terminów i ogólnie byłam bardziej.
Niestety moja wakacyjna lista do przeczytania całkowicie prawie minęła się z tym co miałam ochotę czytać. Z tejże listy przeczytałam jedną książkę, "Ostatnie życzenie" Andrzeja Sapkowskiego. Zaczęłam wprawdzie "Folwark zwierzęcy", "Złodziejkę książek" i "Dziwne losy Jane Eyre", ale nic poza tym.

A żeby zakończyć tym co lubię najbardziej, to garść statystyk:

Książek przeczytanych 10, stron 2924, średnio 47 na dzień.

Książki przeczytane:
"Śniadanie mistrzów" - Kurt Vonnegut jr.
"Przekleństwa niewinności" - Jeffrey Eugenides
"Krąg" - Mats Strandberg, Sara Bergmark Elfgren
"Dziwny przypadek psa nocną porą" - Mark Haddon
"Akademia Wampirów" - Richelle Mead
"Ostatnie życzenie" - Andrzej Sapkowski
"Krzysztof" - Aleksander Minkowski
"Pretty Little Liars. Kłamczuchy" - Sara Shepard
"Upadłe damy II Rzeczypospolitej" - Kamil Janicki 

Recenzje:
"Zapomniane" - Cat Patrick 
"Dziwny przypadek psa nocną porą" - Mark Haddon 
"Ostatnie życzenie" -  Andrzej Sapkowski
"Pretty Little Liars. Kłamczuchy" - Sara Shepard

***

* Tak wyglądał sierpień i całe wakacje, jak u Was?
** Planuję stworzyć nową stronę z katalogiem recenzji, tym razem w kolejności alfabetycznej wg autorów.
*** Jak minął pierwszy dzień nauki??

poniedziałek, 1 września 2014

Stosik na czas szkolnej smuty

     Jutro na dobre zaczyna się szkoła i jestem lekko przerażona słowem matura wyskakującym zza każdego krzaka, więc na razie wolę o niczym takim nie myśleć. Ponieważ stosik to jest to, co i Wy i ja lubicie najbardziej, to chyba dzisiaj jest najodpowiedniejszy dzień na tego rodzaju post.


Własny zakup:
- "Ojciec Goriot" -  Honore de Balzac, (pod spodem) - ostatnio zapomniałam dołożyć do poprzedniego stosu , takie książkowe prawo Murphy'ego,  kupiłam na wyprzedaży w Carrfourze,

- "Kubuś Puchatek" - A. A. Milne - zakup za złotówkę z biblioteki, nie miałam wcześniej na półce prawdziwego Kubusia, dlatego bez wahania zakupiłam ten stary egzemplarz, pewnie przeczytany przez wiele dzieci ;)


   Tak prezentują się wszystkie książki, dwie pierwsze z góry to właśnie "Ojciec Goriot" i "Kubuś Puchatek".

Standardowo książki wypożyczone.
Od dołu:

- "Beskidzkie rekolekcje. Dzieje przyjaźni księdza Karola Wojtyły z rodziną Półtawskich" - Wanda Półtawska - polecone przez księdza, może być naprawdę wartościową lekturą, na dodatek jest bardzo ładnie wydana,

- "Kolubowie Rocznik 20" - Roman Bratny - jakoś ostatnio wiele mnie do tej książki sprowadza, zaczęłam czytać i wydaje mi się, że to dobra książka,

- "Sprawiedliwość owiec" - Leonie Swann - polecono mi ją dawno temu, ale zawsze miałam pecha i w bibliotece dostępna była tylko kontynuacja, podobno był to hit 2006 roku, jestem ciekawa co zachwyciło polskich czytelników,

- "Jądro ciemności" - Joseph Conrad - warto znać, toż to przecież klasyka, figuruje chyba nawet na spisie lektur szkolnych, zabrałam się już do czytania i może zajmie mi to dłuższą chwilę, ale myślę, że będzie to czas dobrze spędzony, trafił mi się bardzo ładny egzemplarz ze Znak z serii 50 na 50.

"W szponach mrozu" - Richelle Mead -zwrot w przeciwnym kierunki, tak zwana lekka lektura w międzyczasie,

- "Pocałunek cienia" - Richelle Mead - jw.,

- "Wilk stepowy" - Herman Hesse - polecane przez panią profesor z polskiego jako dobra książka, mogąca przydać się na maturze, 

- "Pierwszy grób po prawej" - Darynda Jones - kolejny zwrot w przeciwną stronę, myślę, że będzie dobrym odmóżdżaczem,

- "W drodze" - Jack Kerouac - i znów znana pozycja, wydaje mi się, że dobrze jest to znać, chciałabym też obejrzeć film na jej podstawie, ale najpierw czytanie ;),

- "Wesele" - Stanisław Wyspiański - pierwsza lektura i to chyba na już, także kończę pisać i lecę czytać!.

***
* To wszystko co ostatnio zgromadziłam. Od dzisiaj nie będę wypożyczać więcej książek, bo po prostu nie będę miała czasu na ich czytanie, ani chodzenie po bibliotekach. Wyjątkiem będzie drugi tom Pieśni Lodu i Ognia, bo czekam na tę książkę już od początku wakacji.

** Czytaliście coś, albo zamierzacie?

*** Jak się Wam podobają plany lekcji, bo mój jest dosyć hmm... niecodzienny. Ale mimo to mam nadzieję, że nie przeszkodzi mi bardzo w prowadzeniu bloga.

niedziela, 31 sierpnia 2014

Jak znaleźć czas na czytanie podczas roku szkolnego?

źródło:
     Niestety to już koniec pięknego czasu zwanego wakacjami. Jutro, wszyscy z nas, którzy są uczniami pierwszy raz od dwóch miesięcy ponownie przekroczą progi swych szkół, w białych wyprasowanych koszulach. Zaczną się lekcje, nauka, prace domowe i wszystkie inne cudowne rzeczy, które niesie za sobą szkoła. Ale może nie będzie tak źle? W końcu to okazja do spotkania się z wieloma osobami, których bardzo długo nie widziałam, a może i szansa na nowe znajomości? 
Niestety jednak czas to powiedzieć, szkoła oznacza mniej książek i nie chodzi mi tu o podręczniki, a o te, które odrywają nas od rzeczywistości. Zwłaszcza będzie ich mniej jeśli ktoś będzie zdawał maturę, weźmy na przykład mnie. I tu kolejne ale. Ale może, można to pogodzić?

Spróbujmy. Co robić by znaleźć czas na czytanie książek podczas roku szkolnego?

1. Wybieraj krótsze książki

Nie wiem jak Wy, ale ja gdy przeczytam jakąś książkę od razu czuję się lepszym człowiekiem i mam więcej zapału i ochoty na następną lekturę. Więc jeśli męczysz 800 stronicową powieść i nijak nie potrafisz jej skończyć to może dopaść cię lekka frustracja. A tak?, 200 stron i kolejna książka, i tak w kółko.

2. Wybieraj książki o lekkiej tematyce

Wiem, wiem, istnieje przekonanie, że powinno się czytać takie książki, z którymi dobrze by się wyglądało, gdybyśmy podczas jej lektury umarli. Wstyd a może i nie wstyd, ale ja się z tym zgadzam np. w miejscach publicznych rzadko czytam książki młodzieżowe, taka lekka pycha czytelnicza. Ale jeżeli znajdujesz czas tylko na czytanie w komunikacji miejskiej i jesteś wyznwcą powyższej idei, to albo będziesz musiał znaleźć sposób na sprytne ukrycie okładki i tytułu, albo będziesz się musiał z tym pogodzić. 
Dlaczego jednak takie a nie inne, mądrzejsze powieści? To proste, szybko i łatwo się je czyta, na dodatek akcja rwie do przodu więc chcesz się dowiedzieć co jest dalej, więc dalej czytasz. Poza tym takie książki idealne wprowadzają człowieka w czytelniczy nastrój.

3. Wyznacz sobie od 30 minut do godziny na czytanie o stałej porze

Osobiście jeszcze tego nie przetestowałam, bo w wakacje mój dzień ma różny rozkład, ale myślę, że szkoła to uporządkuje. Jednakże, wydaje mi się to całkiem dobrym sposobem. Chodzi w nim o nic więcej, jak o to by codziennie o stałej porze, spokojnie zasiąść z książką. Nie musi być to godzi, z braku opcji może to być nawet i 15 minut, ale nich będzie codziennie i niech się stanie nawykiem.

4. Skończ z bezsensownym siedzeniem na facebooku

W tym przypadku nie potrzebne są chyba jakiekolwiek wyjaśnienia. 
Myślę też, że przyda się to nie tylko jeśli chcesz więcej czytać, ale też jeśli chcesz mieć więcej czasu, tak... ogólnie

5. Wszędzie zabieraj ze sobą jakąś książkę

... najlepiej cienką, żebyś się nie nanosił, ale zawsze, jakąkolwiek. Osobiście zawsze mam tak, ze jak nie wezmę żadnej powieści, to zdarza się, że mam akurat wolną lekcję, albo muszę na kogoś poczekać i nie mam wtedy co robić. ( Na telefonie mam tylko sudoku, więc dłuższe granie nie wchodzi w grę, hoho i gra słowna mi wyszła ;))) Ale tak na poważnie, książka w torbie/plecaku zawsze się przyda.

6. Czytaj kiedy tylko możesz i gdziekolwiek możesz!

Bo tak naprawdę w roku szkolnym najwięcej czyta się w tak zwanym międzyczasie, w tramwaju, autobusie, pod ławką szkolną, na przerwach itp. ponieważ na dłuższe sesje z książką w ręku rzadko kiedy mamy czas. 

***

* Mam nadzieję, że choć trochę pomogłam, ale by faktycznie czytać więcej najbardziej potrzebne są Twoje chęci.

** Trzymam kciuki i za Was i za siebie samą, a już w szczególności za maturzystów, aby ten rok szkolny był dla nas bardzo pomyślny.

*** To był drugi odcinek z cyklu "Jestem molem książkowym", dajcie znać jak się podoba seria i dzisiejszy post.

czwartek, 28 sierpnia 2014

Kinową ucztę czas zacząć!

     Zapraszam Was dzisiaj do kina, na bardzo smaczny film. Więc jeśli nie masz nic do roboty w nadchodzący weekend, to się nie przejmuj nadchodzę z propozycją jak spędzić miło 2 godziny, to podążaj za mną.
Opis: "Dystyngowana Madame Malory (Helen Mirren) od lat kieruje cenioną restauracją w niewielkiej miejscowości na południu Francji. Sława jej potraw wykracza daleko poza lokalną społeczność. A przyznane lokalowi prestiżowe trzy gwiazdki w słynnym Przewodniku Michelina napawają dumą wszystkich mieszkańców. Pewnego dnia w miasteczku osiada rodzina emigrantów z Bombaju. Gdy przybysze otwierają skromny lokal vis a vis renomowanej restauracji, Madame Malory nie kryje oburzenia wobec ich kulinarnego nieokrzesania. Unoszące się w powietrzu zmysłowe nuty curry, kardamonu i kminu sprawiają jednak, że nowa knajpka zaczyna cieszyć się coraz większym zainteresowaniem. Czy uwodzicielskie smaki Orientu przekonają do życzliwych Hindusów również kuchenną arystokratkę? "
Ochotę na obejrzenie tego filmu miałam od chwili gdy obejrzałam jego zwiastun. Od dawna potrzebowałam tego rodzaju produkcji, ciepłej, z dobrym klimatem. Do kina wybrałam się z mamą wczoraj. Jakie są moje wrażenia po seansie? Tylko i wyłącznie pozytywne.
"Podróż na sto stóp" to magiczna opowieść, pełna pięknych kolorów, smaków i dźwięków. Muszę Was jednak ostrzec, gdy na ekranie widoczne są tak piękne potrawy, od razu zaczyna burczeć w brzuchu, więc zabierzcie ze sobą coś dobrego, albo wybierzcie się po filmie do jakiejś restauracji, najlepiej hinduskiej. ;)

Film jest bardzo dobrze skonstruowany, historia rodziny Kadam zaciekawia widza od pierwszych chwil
źródło:
seansu. Smaku całości dodaje też konflikt z Madame Mallory. Film "Podróż na sto stóp" jest ucztą przede wszystkim dla oczu widza, jednak produkcja nie opiera się tylko na bardzo ładnych kadrach. Relacje w rodzinie Kadam czy sama osobowość nestora rodu dodawały uroku filmowi. Bardzo podobała mi się także różnorodność kulturowa pokazana w obrazie.

Co mi się jeszcze podobało, dobrze wykreowane postacie zwłaszcza trójki można powiedzieć głównych bohaterów: Madame Mallory, Hassana i jego ojca. Były one wyraziste i ciekawe. Można też było zauważyć interesujące interakcje między wszystkimi bohaterami.
Hassana polubiłam za jego bezpardonowe bycie sobą w każdym momencie, a jego ojca za poczucie humoru i pewność siebie. Madane Mallory na początku mnie do siebie zraziła, potem jednak było lepiej. Duże gratulacje należą się odtwórcy roli Hassana, ponieważ zjednał sobie moją sympatię już na samym początku, świetnie wcielając się w graną postać.
Niestety w ogóle nie spodobała mi się postać Marguerite. W filmie była ważną postacią, jednak mnie wydawała się ona nijaka i irytująca. Nie wiem czy była źle zagrana czy już od samego początku źle stworzona. Miałam wrażenie, że cały czas jest zazdrosna, bądź obrażona. 

"Podróż na sto stóp" to film, który będę wspominać z przyjemnością. Zawiera w sobie wszystko to co powinien zawierać w sobie dobry film o gotowaniu. Na dodatek po wyjściu z kina aż chce się upichcić coś dobrego! Jestem niemiernie zadowolona, że wybrałam się na tę produkcję do kina.

Moja ocena: 8/10

Opis i plakat filmowy pochodzą ze strony filmweb.pl


środa, 27 sierpnia 2014

Twoje sekrety nie są już bezpieczne. - A.

źródło:
Tytuł: Pretty Little Liars. Kłamczuchy
Autor: Sara Shepard
Tłumaczenie: Borowski Mateusz
Tytuł oryginału: Pretty Little Liars
Seria/cykl wydawniczy: Pretty Little Liars tom 1
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 22 sierpnia 2011
Liczba stron: 288

   Witajcie w Rosewood, mieście, w którym nic nie jest takie na jakie wygląda. Poznajcie też z pozoru zwyczajną piątkę przyjaciółek: Arię, Spencer, Hannę, Emily i oczywiście Alison. Pewnego zwyczajnego wieczoru pod koniec lata, jedna z nich, Alison, ginie bez śladu. Oznacza to początek końca przyjaźni dla pozostałych. Jednak gdy wszystkie zaczynają otrzymywać niepokojące smsy  z treścią ich najbardziej strzeżonych sekretów i tajemnic znów zaczynają się do siebie zbliżać.

Sięgnęłam po tą powieść, dlatego że oczekiwałam od niej, że będzie miła i lekka do przeczytania w krótkim czasie. Nie zawiodłam się, ponieważ 1 tom przygód Arii, Emily, Hanny i Spencer połknęłam w dwa popołudnia. To zdecydowanie książka rozrywkowa i niewymagająca wiele od czytelnika. 

Autorka wprowadza nas w życie czwórki nastolatek z Rosewood. Umiejętnie dzieli przez ich osoby narrację, sprawnie nią  żonglując. Sara Shepard dołożyła też wielu starań by główne bohaterki były wyraziste i oryginalne. Mogę rzec, że każda z nich różni się od drugiej jak ogień i woda, nie ma w nich tych samych cech charakteru. Podoba mi się ten zabieg, ponieważ różnym czytelnikom przypadną do gustu różne typy osobowości. Ja osobiście najbardziej lubię Spencer i trochę mniej Arię, ale jakoś nie mogę w ogóle przekonać się do Hanny i Emily.

Prawdopodobnie gdybym nie widziała serialu, fabuła powieści wydawałaby mi się o wiele bardziej nurtująca, nadal jednak doceniam wkład pisarki. Bądź co bądź fabuła jest dosyć niecodzienna. 
Akcja powieści toczy się w dobrym tempie, potrafi zaskoczyć i to nie raz. Miłym urozmaiceniem są sms-y od A. oraz zmiana punktu widzenia między dziewczynami, o której pisałam wyżej. 

Styl Shepard jest prosty, ale wcale nie koli to w oczy. Takiego typu książce odpowiada taki język. Przyspiesza on również czas czytania a także zachęca do sięgnięcia po kolejny tom. Co ciekawe Kłamczuchy mają w sobie pewien magnetyzm, który nie pozwala odłożyć nam książki dopóki nie dobrniemy do ostatniej strony.

Pierwsze spotkanie z serią Pretty Little Liars uważam za całkiem udane, ale mam nadzieję, że kolejne będą lepsze. Myślę, że te powieści będą idealnymi przerywnikami między lekturami czy cięższymi książkami. 

Jeszcze do Was powrócę! - A.

Moja ocena: 8/10

Co sobie poczytuję?

     Jakoś nie potrafię ogarnąć faktu, że kończą się wakacje. Po prostu mi to jakoś nie idzie. Jak to możliwe, że skończy się czas wielkiego lenistwa i nicnierobienia? Za rogiem już czeka matura i groźnie się uśmiecha kradnąc czas i dobre samopoczucie. Będzie ciężko, ale postaram się cieszyć ostatnimi dniami lata jak najlepiej. 

Nie było mnie trochę w domu, ale już na dobre wróciłam. Bardzo dużo rzeczy skumulowało mi się na raz i zabiera mi czas, ale mam nadzieję, że powrócę do częstego blogowania. Dzisiejszej nocy chciałabym Wam przedstawić powieści, które aktualnie stoją na mojej półce "Teraz czytam".

źródło:
1. "19 razy Katherine" - John Green - od dawna zarzekam się, że ją przeczytam,a nadal stoi na półce, muszę tylko znaleźć czas, żeby nad nią przysiąść i wtedy pójdzie gładko, pewnie skończy się tym, że będę ją czytała dopiero jak zacznie się szkoła, tak na dobry początek. :)
Opis: "Colin Singleton gustuje wyłącznie w dziewczętach o imieniu Katherine. A te zawsze go rzucają. Gwoli ścisłości, stało się tak już dziewiętnaście razy. Ten uwielbiający anagramy, zmęczony życiem cudowny dzieciak wyrusza w podróż po Ameryce ze swoim najlepszym przyjacielem Hassanem, wielbicielem reality show Sędzia Judy. Chłopcy mają w kieszeni dziesięć tysięcy dolarów, goni ich krwiożercza dzika świnia, ale za to nie towarzyszy im ani jedna Katherine. Colin rozpoczyna pracę nad Teorematem o Zasadzie Przewidywalności Katherine, za pomocą którego ma nadzieję przepowiedzieć przyszłość każdego związku, pomścić Porzuconych tego świata i w końcu zdobyć tę jedyną. Miłość, przyjaźń oraz martwy austro-węgierski arcyksiążę składają się na prawdziwie wybuchową mieszankę w tej przezabawnej, wielowarstwowej powieści o poszukiwaniu samego siebie."

źródło:
2. "Harry Potter i Kamień Filozoficzny"- J. K. Rowling - powoli kolejny raz zagłębiam się w świat Harry'ego i muszę przyznać, że to czysta przyjemność, wszystko nadal wydaje się takie magiczne i fantastycznie i człowiekowi robi się milej, gdy sięga po dobrą i sprawdzoną lekturę.
Opis: "Harry Potter to sierota i podrzutek, od niemowlęcia wychowywany przez ciotkę i wuja, którzy podobnie jak ich syn Dudley traktowali go jak piąte koło u wozu. Pochodzenie chłopca owiane jest tajemnicą, jedyna pamiątka z przeszłości to zagadkowa blizna na jego czole. Skąd jednak biorą się niesamowite zjawiska, które towarzyszą nieświadomemu niczego Potterowi? Wszystko wyjaśni się w jedenaste urodziny chłopca, a będzie to dopiero początek Wielkiej Tajemnicy..."






źródło:
3. "Złodziejka książek" - Markus Zusak - czuję, że nadszedł ten moment, w którym mogę całkowicie się poświęcić tej książce, tak jakoś czuję. Nie wiem czy to sprawa zmieniającej się pogody i spadku temperatur, ale myślę, że ogólna aura sprzyja czytaniu tej powieści.
Opis: "Liesel Meminger swoją pierwszą książkę kradnie podczas pogrzebu młodszego brata. To dzięki „Podręcznikowi grabarza” uczy się czytać i odkrywa moc słów. Później przyjdzie czas na kolejne książki: płonące na stosach nazistów, ukryte w biblioteczce żony burmistrza i wreszcie te własnoręcznie napisane… Ale Liesel żyje w niebezpiecznych czasach. Kiedy jej przybrana rodzina udziela schronienia Żydowi, świat dziewczynki zmienia się na zawsze…"




źródło:
4. "Intryga małżeńska"- Jeffrey Eugenides - jak wyżej, nadeszła po prostu dobra pora.
Opis: "Jak daleko się posuniesz, aby stworzyć siebie?
Uzależnić można się od wszystkiego.
Tych troje uzależniło się od siebie.
Amerykańska rewolucja seksualna właśnie dobiegła końca. Podobnie jak czas nauki w college’u dla Madeleine, Leonarda i Mitchella. Ona jest piękną buntowniczką, która odcina się od rodziny i poszukuje spełnienia w miłości. Oni pragną spełnić się dla Madeleine. Leonard to uosobienie szaleństwa, niepokorny geniusz. Mitchella pociągają religie Indii i kultura Europy – wyjeżdża tam w poszukiwaniu sensu istnienia. Zaplątani w sieć wzajemnych relacji, w długich rozmowach i pasjonujących lekturach, między jedną a drugą imprezą próbują tworzyć siebie i określać swoje miejsce w życiu. Nie znają swoich motywacji i nie wiedzą, dokąd dotrą, ale podejmują decyzje, które zaważą na całej ich przyszłości."

A jakie Wy wybraliście lektury na te ostatnie dni wakacji?