piątek, 2 stycznia 2015

Mała lista, czyli 10 ulubionych książek i filmów z 2014

     Takie quazi podsumowanie, o tym co mi się najbardziej podobało z dziedziny literatury i kinematografii w zeszłym roku.
Bez kolejności, ponieważ każda z książek i filmów zyskała w duży stopniu moją sympatię i nie ma znaczenia która z nich była lepsza, ponieważ wszystkie według mnie zasługują na uwagę.

Książki:

- "Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek" - Marry Ann Shaffer   i Annie Barrows - jedna z najbardziej uroczych powieści jakie miałam okazję czytać, zgrabnie ujęta w formie listów, mój pełny zachwyt można zobaczyć w recenzji >tu<

- Seria Olimpijscy Herosi  (I- IV) - a zwłaszcza "Syn Neptuna" oraz "Dom Hadesa" Ricka Riordana, za porywające akcje i ciekawe przygody, a także za powrót do fantastycznego świata razem z Percym i Annabeth oraz nowymi wspaniałymi bohaterami, Napisałam tylko recenzję "Syna Neptuna" i będę musiała nadrobić resztę.

- "Jeździec miedziany" - Paullina Simons - ech... co za powieść, niesamowita, pełna łamiących serce momentów, po prostu coś niesamowitego;  wygląda na to, że nadal nie umiem jej opisać bez nadmiernego entuzjazmu, ale tak na poważnie to pozycja obowiązkowa dla każdej czytelniczki!

-"Kiedy się miłość śmiercią stała" - Krzysztof Kamil Baczyński - zazwyczaj nie czytam poezji samej dla siebie (a szkoda), ale w tym roku miałam ochotę na zapoznanie się z poezją wojenną i przepadłam, Baczyński już na stałe pozostanie moim ulubionym poetą i nie raz zagości na mojej półce.

- "Mistrz i Małgorzata" - Michaił Bułhakow - czytałam ją na potrzeby szkolne i początkowo nie za bardzo mi się podobała, mówiąc prosto byłam trochę zagubiona i przytłoczona odmiennością tej powieści od innych, jednak w miarę dalszego czytania, a już całkowicie po omówieniu jej w szkole zapałałam do niej wielkim entuzjazmem, ponieważ odkryłam (tak mi się wydaje) jej sens i przesłanie

- "Myszy i ludzie" - John Steinbeck -książka bardzo krótka, jednocześnie niosąca ze sobą wiele mądrości, szkoda tylko, że tak bardzo smutna

- "... nie ma z kim tańczyć. Erotyk dla panienek z dobrych domów" - Krystyna Siesicka - jest to powiećc o wojnie, albo raczej o wspomnieniach z niej, historia opowiedziana w charakterystyczny sposób dla pióra Siesickiej, ze specyficznym humorem oraz pięknym językiem

- "19 razy Katherine" - John Green - powieść bardzo pogodna, czyta się ją naprawdę szybko, dostarcza mocy śmiechu, także uwaga na jej lekturę w autobusie, świat wykreowany przez Greena tak wciąga, że można zapomnieć o Bożym świecie ( z życia: czytając nie zauważyłam autobusu, który podjechał na przystanek)

- "W śnieżną noc" - Maureen Johnson, John Green, Lauren Myracle - rozgrzewające serce opowiadania, idealne na zimowe dni i wieczory, polecam zwłaszcza przed Świętami, jednak osoby, które nie są fanami szczęśliwych zakończeń mogą się trochę znudzić, ponieważ opowiadania te są bardzo hmm słodkie. Mnie to jednak nie przeszkadzało w czytaniu.


Filmy:
- "Gwiazd naszych wina" - bardzo zgrabna ekranizacja, pomimo braku paru ważnych dla mnie scen i tak uważam, że jest to produkcja bardzo dobra jak na standardy zwykłych ekranizacji.

- "Amadeusz" - film kostiumowy, z piękną muzyką i jeszcze o Mozarcie, na dodatek z bardzo interesującą fabułą, oglądałam urzeczona, całkowicie uzasadnione te wszystkie Oscary, oby więcej takich filmów mi się zdarzyło obejrzeć!

- "Django" - od bardzo dawna chciałam zobaczyć ten obraz autorstwa Quentina Tarantino, film obdarował mnie wielką dawką śmiechu, ale przy tym nie była to tylko komedia, bardzo dobrze opowiedziana historia tytułowego Django i na dodatek sporo efektów w typie Tarantino.  Ponadto świetna gra Waltza i DiCaprio. Znów też film kostiumowy za co duży plus.

- "October Baby" - historia młodej dziewczyny, która dowiaduje się, że jest adoptowana i na dodatek przeżyła aborcję, wstrząsnął mną lekko, pomimo niezwykłej delikatności jaka charakteryzuje film. Uważam, że warto obejrzeć.

- "Magia w blasku księżyca" - witam państwa w pogodnym świecie Woody'ego Allena, produkcja ta to lekka komedia romantyczna ze świetną obsadą (przecież nic nie pobije Colina Firtha no i Emmy Stone w jednym filmie), przyjemny obraz, sporo szerokich uśmiechów i piękne kostiumy!

- "Nietykalni"- po długich miesiącach, przez które bałam się po ten film sięgnąć, obejrzałam go 3 razy w jednym tygodniu i nie tylko dlatego, że tak się złożyło, ale również dlatego, że ogromnie mi se podobał, że nie był zbyt przygnębiający, a dający nadzieję oraz dlatego, że uśmiechałam się na nim bardzo często (zwłaszcza gdy leciało Earth, Wind and Fire)

- "Deszczowa piosenka" - cudowny, pogodny musical z niezapomnianym utworem "I'm singing in the rain" śpiewanym przez fantastycznego Gene'a Kelly'ego, poza tym ciekawa fabuła i ładne choreografie

- "Witaj w klubie" - film trudny i smutny, ale warty poświęcenia mu uwagi, może trochę kontrowersyjny, ale trzymający dobry poziom, również zasłużone Oscary dla Leto i McConaughey'a

- "Kraina Lodu" - fantastyczna animacja, już dawno się tak nie śmiałam, chyba od czasu "Zaplątanych", poza tym jak nie kochać Olafa??

- "Podróż na sto stóp" - nad tą produkcją rozpływałam się w recenzji (dla ciekawskich), ale jeszcze raz powtórzę, moje oczy widza nasyciły się pięknymi obrazami, a pogoda całego filmu momentalnie poprawiła mi humor na cały dzień.

czwartek, 1 stycznia 2015

Podsumowanie podsumowań

 Takie wiecie uroczyste, które robi się raz do roku, na poważnie. A le tak nie do końca na poważnie.
 
Cóż rok 2014 był dla mnie o wiele lepszym rokiem jeśli chodzi o czytanie, przeczytałam 44 książki czyli o 11 więcej niż w zeszłym roku i powróciłam do wyniku z 2012 roku, co mnie niezmiernie cieszy i pokazuje, że umiem znaleźć czas na czytanie. I nie chodzi tu o to, by przeczytać jak najwięcej książek i się tym chwalić, ale dla własnej przyjemności, że poświęciłam czas na czytanie czyli na to co bardzo lubię robić.
Poza tym posiadanie 18 lat nie było tak straszną rzeczą jaką myślałam, że będzie. Za to zbliżająca się z rykiem dziewiętnastka, czyli ostatnie naście lekko mnie niepokoi, ale cóż czas się nie zatrzymuje.

Z ciekawości zerknęłam na dwa podsumowania roku 2012 oraz 2013 i zwłaszcza to ostatnie wydało mi się pełne wielkich planów, które połowicznie zrealizowałam lub całkowicie o nich zapomniałam. Dlatego w tym roku niczego nie planuję, bo mam maturę (najlepsza wymówka świata, choć chciałabym, żeby jej nie było), bo jestem lekko zmęczona stawianiem sobie planów, a potem przyznawanie, że znów nie udało mi się ich osiągnąć i dlatego tez, że czekam na to, by wszystko w tym roku potoczyło się spontanicznie, niech się dzieje wola nieba.... jak mawiał wielki literat ;) Ten rok jest dla mnie bardzo ważny i nie chcę zaprzątać sobie głowy tym co 'muszę zrobić, bo tak sobie założyłam'. Tak więc kompletnie niezgodnie z moją naturą zapalonego planodawcy? (nie wiem czy to odpowiednie słowo, ale kompletnie nie umiałam wymyślić innego).

A wracając do moich postanowień z zeszłego roku:
52 książki: 44/52, wyzwania nie ukończyłam, ale i tak znacząco się poprawiłam,
Z półki: 9/11 i tak nieźle, choć tracę nadzieję, że kiedykolwiek dobrnę do tych 11, po prostu książki w bibliotece są zbyt kuszące, tak jak i nowości,
52 filmy: 65 + (ten plus to wszystkie film, które oglądałam ponownie jak np. Kevin czy Vabank)
Założyłam sobie również, że będę czytać średnio 50 stron na dzień i wyszło z tego niecałe 39 i tak całkiem dobrze.
Jak było z polskimi autorami? Było ich 13, znaczna poprawa! (Wcześniej było 5)
Sama sobie narzuciłam też listę książek, które bardzo chciałabym przeczytać i na 22 pozycje przeczytałam 7. Myślę, że w tym roku też taka powstanie, kiedy jeszcze nie wiem, ale pewnie niebawem.

Listę przeczytanych przeze mnie książek można znaleźć u góry w zakładce 2014, za jakąś chwilę pojawią się tam prawdopodobnie statystyki.
 Ech.. czas założyć kolejną zakładkę, już z rokiem 2015, ustalić może jakąś własną listę, tych które chcę koniecznie przeczytać i cóż wejść pełną parą w nowy rok.

A w Nowym Roku życzę Wam (i sobie), żeby się chciało nam robić, działać, uśmiechać, nawiązywać nowe przyjaźnie, umacniać stare, poznawać nowe rzeczy i cieszyć się z tych małych ;)

* Tak  zupełnie przypadkowo nawiązało mi się do Sylwii Grzeszczak, także proszę tego nie łączyć ;)

Podsumowanie grudnia

źródło:
     Stwierdziłam, że zrobię dwa osobne posty z podsumowaniem grudnia i roku, żeby nic mi się nie pomieszało i było bardziej przejrzyste. 

Grudzień był o ciutkę lepszy niż listopad, ponieważ przeczytałam 4 książki, byłoby pięć, ale odechciało mi się wczoraj czytania przedwiośnia, chociaż bardzo mi się podoba. Czyli poprawa jako taka zaistniała, co widać nie tylko w ilości książek, ale również stron, których było 1390. Nie spoczywam na laurach i nadal liczę na tendencję wzrostową, zwłaszcza, że mam pozaczynane parę powieści, które powinnam gładko przeczytać.

Grudniowe czytanie zaczęłam od świetnej książki Remigiusza Mroza - "Parabellum. Prędkość ucieczki", po której lekturze od razu pobiegłam do biblioteki po kolejną część. "Horyzont zdarzeń" jest w kolejce po "Przedwiośniu" i "Szewcach" Witkiewicza. Następną powieścią było "Na końcu tęczy", która bardzo mi się podobała, choć długo odkładałam jej dokończenie. Aby wprawić się w świąteczny nastrój wybrałam dwie książki "Musierowicz na Gwiazdkę" oraz opowiadania "W śnieżną noc". Obie lektury okazały się bardzo dobrym wyborem na tę porę roku. 

Książki:
- "Parabellum. Prędkość serca" - Remigiusz Mróz
- "Na końcu tęczy" - Cecelia Ahern
- "Musierowicz na Gwiazdkę" - Małgorzata Musierowicz
- "W śnieżną noc"Maureen Johnson, John Green, Lauren Myracle

Wyzwania:
- 52 książki: 4/52, ogółem 44/52 
- Z półki: 0
- Lista BBC: 0
- Lista wg Le Monde:

Plany:
- przeczytać dwie wielkie książki : "Starcie królów" i "Obcą" i będę w pełni usatysfakcjonowana 

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Świąteczny stosik

     Obiecuję, że to już ostatni w tym roku ;) Kolejny będzie pewnie dopiero w styczniu. Ale co zrobić gdy książki przybywają a ja tak lubię je Wam pokazywać?
W zasadzie powinien się tu znaleźć także drugi tom "Parabellum", ale nie chciałam już mieszać tematyki, więc pewnie będzie w stosiku przyszłym.
A co w tym? Powieści, opowiadania i luźne przemyślenia o tematyce świątecznej. 


Od dołu:
- "Strajk na Boże Narodzenie" - Sheila Roberts - czyli święta, tak myślę na wesoło, bo kto by pomyślał, żeby podczas nich zastrajkować?? Zaczęłam już lekturę czyta się łatwo i szybko, czyli idealnie podczas gorączkowych, niestety, przygotowań,

- "Musierowicz na gwiazdkę" - Małgorzata Musierowicz - w formie przypomnienia przed "Wnuczką do orzechów", jestem już w połowie, szybka i miła lektura w formie refleksji dotyczących przygotowań do Świąt i ich samych; może jutro jakieś skromne słówko na jej temat,

-"Święta, święta..." - Annie Sanders -  na razie nie mam pojęcia co o tej książce myśleć, bo zerknęłam zaledwie do prologu, ale mam nadzieję, że okaże się dobra,

- "W śnieżną noc" - Maureen Johnson, John Green, Lauren Myracle - ostatni zakup, musiałam ją mieć, bo ostatnio jest po prostu wszędzie, na dodatek bardzo jest bardzo zachwalana, już niedługo się do niej zabiorę :3

***
A co Wy czytacie w Święta??

sobota, 13 grudnia 2014

Całkiem, całkiem pokaźny stos

     Ostatnio poczułam wielką ochotę powypożyczać dużo książek i zająć się czytaniem, tak na poważnie, czego od dana nie robiłam. Pomyślałam sobie również, że w tym roku zamiast oglądać kolejny raz te same filmy będę czytać i tego zamierzam się trzymać. A co najlepsze w tym stosiku to to, że to nie cały. Przed świętami pojawi się jeszcze małe co nieco.

Jak wspomniałam przywędrowało do mnie sporo książek bibliotecznych, a oto i one:

Widok całości bibliotecznej, bo tak całkowicie wszystko się nie zmieściło
Dlatego, że prawie nic nie widać na zdjęciu całościowym postanowiłam zrobić zbliżenia. Od góry:


- "Opowieść podręcznej" - Margaret Atwood - od dawna coś mi podpowiadało, żeby sięgnąć po książkę tej pisarki, która jest bardzo mocno zachwalana.

- "Wielcy zdrajcy. Od Piastów do PRL" - Sławomir Koper - wydała mi się bardzo ciekaw i myślę, że z racji zdawanej historii nie zaszkodzi.

- "Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął" - Jonas Jonasson - przyszła nareszcie kolej na jakąś skandynawską powieść, z opisu wydaje się być lekką i zabawną, a takiej mi właśnie na przerwę świąteczną potrzeba.

- "Wojna polsko ruska pod flagą biało-czerwoną" - Dorota Masłowska - w ramach 'ogarniania' współczesnej literatury na maturę z polskiego.

- "Hrabina. Tragiczna historia Elżbiety Batory" - Rebecca Johns - to też w ramach historii, a tak poza tym to ma piękną okładkę, taką delikatną i tajemniczą.

- "Dobranoc, Panie Holmes" - C. Nelson Douglas - Dlaczego?? Im więcej Sherlocka tym lepiej.

- "Dzień dobry, Irene" - C. Nelson Douglas - przez przypadek wzięłam drugą część najpierw, a potem dopożyczyłam pierwszą.

Reszta, tak z grubsza ;)
Także od góry:

- "Pretty Little Liars. Bez skazy" - Sara Shepard - drugi tom, tak jak poprzedni mam nadzieję, że będzie łątwą i szybką do przeczytania książką.

- "Wybrani" - C. J. Daugherty - cóż każda nowość jest u mnie mile widziana.

- "Tatiana i Aleksander" - Paullina Simons - już nie mogę się doczekać, po pierwszej fenomenalnej części mam wielkie oczekiwania, choć coś mi się wydaje, że będzie ciężko przebrnąć przez początek, ponieważ jest tam plątanina retrospekcji.

- "Starcie królów" - George R. R. Martin - jedna z pozycji, z których się najbardziej cieszę, bo od dawna chciałam kontynuować podróż po Westeros, I na dodatek będę mogła pooglądać serial, za którym o dziwo się stęskniłam ;)

- "Jane Eyre. Autobiografia" - Charlotte Bronte - jak wspominałam w poprzednim poście, kolejne podejście, tym razem mam nadzieję, ze owocne.

Tutaj książki z własnej biblioteczki i lektury do nadrobienia
- "Złoty kompas" - Philip Pullman - ze względu na zimową atmosferę oraz to, że od bardzo dawna leży na półce i się kurzy.

- "Sztukmistrz z Lublina" - Isaac Bashevis Singer - w ramach wyzwania Grunt to okładka.

-  "Pan Tadeusz" - Adam Mickiewicz - po prostu trzeba to znać, bezkompromisowo.

- "Lilka" - już była, ale nadal ją czytam i na razie bardzo mi się podoba.

niedziela, 7 grudnia 2014

Aktualnie czytam, choć mało czytam

     Taka prawda, ostatnio książki czytam najczęściej w autobusach, na przystankach, myjąc zęby i susząc włosy. Więc nie za dużo tego czasu w ciągu dnia się znajduje. Ale jednak coś tam się czyta ...


1. "Na końcu tęczy" ("Love, Rosie") - Cecelia Ahern - kupiłam tę książkę jeszcze we wrześniu ze względu na zwiastun filmu, który bardzo mi się spodobał, jednak dopiero niedawno po nią sięgnęłam. Początkowo bardzo mi się podobało i czytałam w każdej wolnej chwili, ale teraz mam wrażenie, że trochę przeciąga się akcja i mogłaby nieco przyspieszyć. Co nie zmienia faktu, że z niecierpliwością czekam na rozwiązanie powieści.

Opis: "Czasem przeznaczenie nie przestaje się mieszać w czyjeś życie…
Jako psotne dzieci i buntowniczy nastolatkowie, Rosie i Alex trwali przy sobie na dobre i na złe. Ledwie jednak zaczęli poznawać uroki nocnych wypadów na miasto i ból porażek miłosnych, zostali rozdzieleni. Rodzina Alexa przeprowadziła się z Dublina do Ameryki i Alex pojechał z nimi - na dobre.
Rosie czuje się zagubiona bez swego przyjaciela, ale w przeddzień jej wyjazdu do Alexa, do Bostonu, dowiaduje się o czymś, co na zawsze zmieni jej życie… i zatrzyma ją w domu, w Irlandii.
Magiczny związek między Rosie i Alexem pomaga im przetrwać wzloty i upadki, ale żadne z nich nie wie czy przyjaźń wytrzyma lata i tysiące kilometrów rozłąki, a tym bardziej nowe znajomości. Rosie zaś dręczy pytanie: czy było im kiedyś pisane zostać kimś więcej, niż tylko dobrymi przyjaciółmi? Rozdzielały ich nieporozumienia, okoliczności i zwyczajny pech, ale jeśli otrzymają szansę od losu, czy zaryzykują wszystko, w zamian za odnalezienie prawdziwej miłości?
Rosie i Alex przekonują się, że przeznaczenie wcale nie jest zabawą… i że jeszcze z nimi nie skończyło…"

2. "Jane Eyre. Autobiografia" - Charlotte Brontë - podejście nie wiem już które, ale mam nadzieję, że tym razem ostatnie, dzięki długim feriom świątecznym. Chciałabym po jej przeczytaniu obejrzeć ekranizację. Którą polecacie?

Opis: "Brontë opowiada historię młodej dziewczyny, która po stracie obojga rodziców, trafia do domu brata swojej matki. Nie potrafi jednak obudzić uczuć u ciotki, która – gdy tylko nadarza się okazja – pozbywa się dziewczynki, wysyłając ją do szkoły dla sierot, słynącej z surowego rygoru. Jane daje sobie jednak radę, zdobywa wykształcenie i wreszcie znajduje pracę jako guwernantka, w domu Edwarda Rochestera, samotnie wychowującego przysposobioną córkę. Wydawałoby się, że tu wreszcie znajdzie prawdziwe szczęście. Jednak los upomni się zadośćuczynienia za winy z przeszłości jej ukochanego pana. Jane nocą ucieka szukać swojej własnej drogi…
To jest autobiografia – być może nie w ujęciu nagich faktów i okoliczności, lecz prawdziwego cierpienia i doświadczenia – pisał angielski filozof, George H. Lewes – to właśnie nadaje książce jej urok: dusza przemawia tutaj do duszy; jest to wypowiedź z głębin wewnętrznego zmagania i bólu ducha, który wiele przeszedł.
Jane Eyre to powieść, o której wnet po jej opublikowaniu gazety angielskie pisały codziennie, do tego – niemal w samych superlatywach, a taki publiczny zachwyt nie zdarza się często. Książka Charlotte Brontë rzeczywiście porwała tłumy. Po ponad stu sześćdziesięciu latach nadal pozostaje powieścią kultową i choć epoka wiktoriańska dawno przeminęła, Jane Eyre wciąż żyje w umysłach czytelników. W czym tkwi jej fenomen? Wydaje się, że w wierności samemu życiu. Charlotte Brontë była pisarką, której nigdy nie myliło się ono ze sztuką. Bez względu na epokę, w której człowiek żyje, samotność, tęsknota i cierpienie są zawsze te same i zawsze tak samo przeżywane. Zwłaszcza jeśli jest to samotność wśród ludzi, tęsknota za zwykłym ciepłem drugiego człowieka i cierpienie wynikające z odtrącenia przez innych. Czy działo się to dawno temu, czy działo się wczoraj – trauma odrzucenia pozostaje ta sama, a lekcja miłości do odrobienia. Tymczasem Jane Eyre ukazała tę drogę nie tylko jako możliwą do przezwyciężenia, ale pewną, przykładem własnej osoby ręcząc, że sprawiedliwość istnieje, a cierpienie zostaje wynagrodzone."

3. "Przedwiośnie" - Stefan Żeromski - w sumie na razie nie zaczęłam czytać na dobre, a tylko zerknęłam do środka, choć szybko musi się to zmienić, bo muszę ją przeczytać do wtorku, albo chociaż jej połowę. Mam nadzieję, że nie będzie to nudna lektura. Ktoś może czytał, podobało się??

Opis: "Cezary Baryka szuka swojej tożsamości. Nie wie czy jest Polakiem czy Rosjaninem. Wypadki krwawej rewolucji w Baku, wojna z Rosją 1920 roku, pobyt w szlacheckim majątku w Nawłoci, współpraca z Szymonem Gajowcem i rozmowy z komunistą Antonim Lulkiem mają pomóc bohaterowi w osiągnięciu dojrzałości."







Co czytacie? Lektury nie dają Wam w kość?