środa, 15 października 2014

Październikowe stosy

     Pogoda nie nastraja dzisiaj do wytężonej pracy i nie pomaga w skupieniu, dlatego dzisiaj zaprezentuję stosik, który nie wymaga wielu składnych zdań, a poza tym zawsze jest entuzjastycznie przyjmowany ;)
Ostatni tego typu post pojawił się 1 września czyli półtorej miesiąca temu, czas więc na nowy.

Do mojej biblioteczki przybyły dwie nowe pozycje, jedna z nich jest lekturą, druga została zakupiona ze względu na premierę filmu, który będzie w listopadzie? w kinach. Reszta to jak zwykle wypożyczenia z biblioteki lub dzięki uprzejmości znajomych.

Tak oto prezentują się te książki:


Od dołu:

- "Kleopatra. Biografia" - Stacy Schiff -  nawet nie wiem do końca dlaczego zechciałam przeczytać coś o Kleopatrze, może to ze względu na niedawny sprawdzian z epoki?, słyszałam również, że jest jakaś dobra książka poświęcona ostatniej władczyni z rodu Ptolemeuszy, ale nie wiem czy to ta, przekonam się wkrótce,

- "Parabellum. Prędkość ucieczki" - Remigiusz Mróz - nasłuchałam się niesamowitych rzeczy na temat tejże powieści od Anity z Books Rewiev by Anita, na yt, która prawie w każdym Tagu mówi o jakimś elemencie z tek książki, zachęcona tak pochlebnymi opiniami stwierdziłam, że muszę sama tego czytelniczego kąska spróbować,

- "Proces" - Franz Kafka - lektura, którą aktualnie czytam, niestety na razie mi się nie podoba, ale może przy głębszym poznaniu (czyt. omówieniu w szkole) zyska?,

-"Jesteś cudem. 50 lekcji jak uczynić niemożliwe możliwym" - Regina Brett - jestem ciekawa jakimże cudem jestem i czego niemożliwego mogę dokonać ;),

- "Przedwiośnie" - Stefan Żeromski - zakupione w celach szkolnych, nawet do niej zajrzałam,

- "Dom Hadesa" - Rick Riordan - chyba moja ulubiona pozycja w tym stosiku, aktualnie się czyta i na razie mi się podoba, zobaczymy co będzie za jakieś 400 stron :),

- "Na końcu tęczy" - Cecelia Ahern - kiedyś tytuł obił mi się o uszy na yt, ale gdy obejrzałam zwiastun filmu, który niedługo ma mieć swoją premierę, stwierdziłam, że koniecznie muszę przeczytać, mam nadzieję, że będzie to jedna z tych powieści, które dobrze czyta się w deszczowe popołudnia z herbatą w ręku zakopana po uszy w ciepłym kocu,

- "Antoniusz i Kleopatra" - William Shakespeare - dla dopełnienia historii Kleopatry, na dodatek nadrabiam zaległości z klasyki.

***
Na dzisiaj wszystko, co Wy macie pod ręką do czytania? :))

poniedziałek, 6 października 2014

Czas zrobić ze sobą porządek.

     Jest poniedziałek, przede mną stoi kubek czerwonej herbaty z limonką, a mnie w głowie roją się pytania zaczynające się od: dlaczego? No bo, dlaczego od ponad miesiąca zamilkłam tonem żałobnym po rozpoczęciu szkoły? Przecież to nie było aż tak przerażające wydarzenie. Dlaczego, zawsze gdy napotykam trudności, odpuszczam sobie i traci na tym blog? Wreszcie dlaczego nie umiem zebrać się do kupy. Tak łopatologicznie, dlaczego?
   Przecież właśnie dzisiaj jest do tego najlepszy moment, zaczął się mój ulubiony miesiąc a nowy tydzień trwa dopiero od kilkunastu godzin. Ponadto wisi nade mną jak miecz Damoklesa "rozliczenie się za wrzesień". Wszystko wskazuje na to, że dzisiaj jest dobry dzień na nowy początek i uporządkowanie bloga.

   Dlatego też zwierzę się Wam, że w ubiegłym miesiącu przeczytałam całe dwie książki, czyli "Wesele" Wyspiańskiego i "19 razy Katherine" Johna Greena. Prawie zahaczyłabym o liczbę 3, ale nie przeczytałam do końca "Sklepów cynamonowych" pióra Bruno Schultza, ponieważ zgodnie z zaleceniem zostawiłam sobie opowiadanie Manekiny na czas po omówieniu lektury.
Mogę Wam zdradzić, że te dwa woluminy miały łącznie 482 strony, ale chyba nie będę liczyć średniej na dzień, bo jest ona lekko smutna ;)

* I tyle mam na dzisiaj do powiedzenia, no może jeszcze małe usprawiedliwienie, tekst, który chciałam zamieścić od początku września szedł mi jak krew z nosa i zabierałam się do niego 5 razy, więc nie wiem czy w ogóle się pojawi. W najbliższym czasie być może opublikuję stosik, alb jak dobrze pójdzie jakąś recenzję. W każdym razie coś na pewno ;) Odcinam się grubą kreską i do przodu.

** A tak w ogóle to miło do Was wrócić!!

wtorek, 2 września 2014

Podsumowanie sierpnia i wakacji

źródło:
     Wrzesień już na dobre się rozgościł. Dał nawet popalić pierwszym dniem szkoły po wakacjach, pokazał duże braki w wiedzy i masę obowiązków. Dzisiaj jednak nie o tym, a o tym jak mi minął sierpień i ogólnie całe wakacje.

Drugi z wakacyjnych miesięcy można powiedzieć był dla mnie blogowym odrodzeniem. Znalazłam swój sposób na systematyczność i ogólny ład. Napisałam więcej postów, recenzji i odcinków "Kino nie gryzie". Dzięki temu blog zanotował bardzo dużo wejść, za co jestem ogromnie wdzięczna, miło jest wiedzieć, że ma się czytelników.
W sierpniu przeczytałam znowu 5 książek, miałam plan dokończyć jeszcze dwie, ale stanęłam w połowie. To oznacza, że przekartkowałam 1486 stron, co daje ok 48 stron na dzień. Jestem zadowolona z ilości przeczytanych książek, zwłaszcza, że często nie było mnie w domu.
W tym miesiącu wzięłam udział w akcji ReadWeek, podczas której udało mi się przeczytać dwie książki. Więcej o akcji tu.



Książki przeczytane:
"Akademia Wampirów" - Richelle Mead
"Ostatnie życzenie" - Andrzej Sapkowski
"Krzysztof" - Aleksander Minkowski
"Pretty Little Liars. Kłamczuchy" - Sara Shepard
"Upadłe damy II Rzeczypospolitej" - Kamil Janicki 

Recenzje:
"Dziwny przypadek psa nocną porą" - Mark Haddon >klk<
"Ostatnie życzenie" -  Andrzej Sapkowski >klk<
"Pretty Little Liars. Kłamczuchy" - Sara Shepard >klik<

Wyzwania:
52 książki: 5/52 w miesiącu, 32/52 ogółem, przekroczyłam swój wynik z zeszłego roku!
Z półki: 1 ("Krzysztof")
Lista BBC: 0
Lista wg "Le Monde":
Lista "Do przeczytania w 2014": 0
Lista wakacyjna: 1
30 day challenge: 0 

Kino nie gryzie: 
"Sekretne życie pszczół" >klik<
"Podróż na sto stóp" >klik<

Plany:
- przetrwać szkołę,
- przeczytać coś spoza kanonu lektur,
- blogować jak często się da.

Podsumowanie wakacji

     Muszę przyznać, że moje wakacyjne plany w dużej mierze się spełniły. W prawdzie nie napisała o "Grze o tron", ani nie stworzyłam top 10 najlepszych powieści na lato, nie dokończyłam 30 day book challenge, ale pisałam więcej i częściej. Napisałam recenzję "Zapomniane", opublikowałam to co będę czytać w wakacje, trzymałam się terminów i ogólnie byłam bardziej.
Niestety moja wakacyjna lista do przeczytania całkowicie prawie minęła się z tym co miałam ochotę czytać. Z tejże listy przeczytałam jedną książkę, "Ostatnie życzenie" Andrzeja Sapkowskiego. Zaczęłam wprawdzie "Folwark zwierzęcy", "Złodziejkę książek" i "Dziwne losy Jane Eyre", ale nic poza tym.

A żeby zakończyć tym co lubię najbardziej, to garść statystyk:

Książek przeczytanych 10, stron 2924, średnio 47 na dzień.

Książki przeczytane:
"Śniadanie mistrzów" - Kurt Vonnegut jr.
"Przekleństwa niewinności" - Jeffrey Eugenides
"Krąg" - Mats Strandberg, Sara Bergmark Elfgren
"Dziwny przypadek psa nocną porą" - Mark Haddon
"Akademia Wampirów" - Richelle Mead
"Ostatnie życzenie" - Andrzej Sapkowski
"Krzysztof" - Aleksander Minkowski
"Pretty Little Liars. Kłamczuchy" - Sara Shepard
"Upadłe damy II Rzeczypospolitej" - Kamil Janicki 

Recenzje:
"Zapomniane" - Cat Patrick 
"Dziwny przypadek psa nocną porą" - Mark Haddon 
"Ostatnie życzenie" -  Andrzej Sapkowski
"Pretty Little Liars. Kłamczuchy" - Sara Shepard

***

* Tak wyglądał sierpień i całe wakacje, jak u Was?
** Planuję stworzyć nową stronę z katalogiem recenzji, tym razem w kolejności alfabetycznej wg autorów.
*** Jak minął pierwszy dzień nauki??

poniedziałek, 1 września 2014

Stosik na czas szkolnej smuty

     Jutro na dobre zaczyna się szkoła i jestem lekko przerażona słowem matura wyskakującym zza każdego krzaka, więc na razie wolę o niczym takim nie myśleć. Ponieważ stosik to jest to, co i Wy i ja lubicie najbardziej, to chyba dzisiaj jest najodpowiedniejszy dzień na tego rodzaju post.


Własny zakup:
- "Ojciec Goriot" -  Honore de Balzac, (pod spodem) - ostatnio zapomniałam dołożyć do poprzedniego stosu , takie książkowe prawo Murphy'ego,  kupiłam na wyprzedaży w Carrfourze,

- "Kubuś Puchatek" - A. A. Milne - zakup za złotówkę z biblioteki, nie miałam wcześniej na półce prawdziwego Kubusia, dlatego bez wahania zakupiłam ten stary egzemplarz, pewnie przeczytany przez wiele dzieci ;)


   Tak prezentują się wszystkie książki, dwie pierwsze z góry to właśnie "Ojciec Goriot" i "Kubuś Puchatek".

Standardowo książki wypożyczone.
Od dołu:

- "Beskidzkie rekolekcje. Dzieje przyjaźni księdza Karola Wojtyły z rodziną Półtawskich" - Wanda Półtawska - polecone przez księdza, może być naprawdę wartościową lekturą, na dodatek jest bardzo ładnie wydana,

- "Kolubowie Rocznik 20" - Roman Bratny - jakoś ostatnio wiele mnie do tej książki sprowadza, zaczęłam czytać i wydaje mi się, że to dobra książka,

- "Sprawiedliwość owiec" - Leonie Swann - polecono mi ją dawno temu, ale zawsze miałam pecha i w bibliotece dostępna była tylko kontynuacja, podobno był to hit 2006 roku, jestem ciekawa co zachwyciło polskich czytelników,

- "Jądro ciemności" - Joseph Conrad - warto znać, toż to przecież klasyka, figuruje chyba nawet na spisie lektur szkolnych, zabrałam się już do czytania i może zajmie mi to dłuższą chwilę, ale myślę, że będzie to czas dobrze spędzony, trafił mi się bardzo ładny egzemplarz ze Znak z serii 50 na 50.

"W szponach mrozu" - Richelle Mead -zwrot w przeciwnym kierunki, tak zwana lekka lektura w międzyczasie,

- "Pocałunek cienia" - Richelle Mead - jw.,

- "Wilk stepowy" - Herman Hesse - polecane przez panią profesor z polskiego jako dobra książka, mogąca przydać się na maturze, 

- "Pierwszy grób po prawej" - Darynda Jones - kolejny zwrot w przeciwną stronę, myślę, że będzie dobrym odmóżdżaczem,

- "W drodze" - Jack Kerouac - i znów znana pozycja, wydaje mi się, że dobrze jest to znać, chciałabym też obejrzeć film na jej podstawie, ale najpierw czytanie ;),

- "Wesele" - Stanisław Wyspiański - pierwsza lektura i to chyba na już, także kończę pisać i lecę czytać!.

***
* To wszystko co ostatnio zgromadziłam. Od dzisiaj nie będę wypożyczać więcej książek, bo po prostu nie będę miała czasu na ich czytanie, ani chodzenie po bibliotekach. Wyjątkiem będzie drugi tom Pieśni Lodu i Ognia, bo czekam na tę książkę już od początku wakacji.

** Czytaliście coś, albo zamierzacie?

*** Jak się Wam podobają plany lekcji, bo mój jest dosyć hmm... niecodzienny. Ale mimo to mam nadzieję, że nie przeszkodzi mi bardzo w prowadzeniu bloga.

niedziela, 31 sierpnia 2014

Jak znaleźć czas na czytanie podczas roku szkolnego?

źródło:
     Niestety to już koniec pięknego czasu zwanego wakacjami. Jutro, wszyscy z nas, którzy są uczniami pierwszy raz od dwóch miesięcy ponownie przekroczą progi swych szkół, w białych wyprasowanych koszulach. Zaczną się lekcje, nauka, prace domowe i wszystkie inne cudowne rzeczy, które niesie za sobą szkoła. Ale może nie będzie tak źle? W końcu to okazja do spotkania się z wieloma osobami, których bardzo długo nie widziałam, a może i szansa na nowe znajomości? 
Niestety jednak czas to powiedzieć, szkoła oznacza mniej książek i nie chodzi mi tu o podręczniki, a o te, które odrywają nas od rzeczywistości. Zwłaszcza będzie ich mniej jeśli ktoś będzie zdawał maturę, weźmy na przykład mnie. I tu kolejne ale. Ale może, można to pogodzić?

Spróbujmy. Co robić by znaleźć czas na czytanie książek podczas roku szkolnego?

1. Wybieraj krótsze książki

Nie wiem jak Wy, ale ja gdy przeczytam jakąś książkę od razu czuję się lepszym człowiekiem i mam więcej zapału i ochoty na następną lekturę. Więc jeśli męczysz 800 stronicową powieść i nijak nie potrafisz jej skończyć to może dopaść cię lekka frustracja. A tak?, 200 stron i kolejna książka, i tak w kółko.

2. Wybieraj książki o lekkiej tematyce

Wiem, wiem, istnieje przekonanie, że powinno się czytać takie książki, z którymi dobrze by się wyglądało, gdybyśmy podczas jej lektury umarli. Wstyd a może i nie wstyd, ale ja się z tym zgadzam np. w miejscach publicznych rzadko czytam książki młodzieżowe, taka lekka pycha czytelnicza. Ale jeżeli znajdujesz czas tylko na czytanie w komunikacji miejskiej i jesteś wyznwcą powyższej idei, to albo będziesz musiał znaleźć sposób na sprytne ukrycie okładki i tytułu, albo będziesz się musiał z tym pogodzić. 
Dlaczego jednak takie a nie inne, mądrzejsze powieści? To proste, szybko i łatwo się je czyta, na dodatek akcja rwie do przodu więc chcesz się dowiedzieć co jest dalej, więc dalej czytasz. Poza tym takie książki idealne wprowadzają człowieka w czytelniczy nastrój.

3. Wyznacz sobie od 30 minut do godziny na czytanie o stałej porze

Osobiście jeszcze tego nie przetestowałam, bo w wakacje mój dzień ma różny rozkład, ale myślę, że szkoła to uporządkuje. Jednakże, wydaje mi się to całkiem dobrym sposobem. Chodzi w nim o nic więcej, jak o to by codziennie o stałej porze, spokojnie zasiąść z książką. Nie musi być to godzi, z braku opcji może to być nawet i 15 minut, ale nich będzie codziennie i niech się stanie nawykiem.

4. Skończ z bezsensownym siedzeniem na facebooku

W tym przypadku nie potrzebne są chyba jakiekolwiek wyjaśnienia. 
Myślę też, że przyda się to nie tylko jeśli chcesz więcej czytać, ale też jeśli chcesz mieć więcej czasu, tak... ogólnie

5. Wszędzie zabieraj ze sobą jakąś książkę

... najlepiej cienką, żebyś się nie nanosił, ale zawsze, jakąkolwiek. Osobiście zawsze mam tak, ze jak nie wezmę żadnej powieści, to zdarza się, że mam akurat wolną lekcję, albo muszę na kogoś poczekać i nie mam wtedy co robić. ( Na telefonie mam tylko sudoku, więc dłuższe granie nie wchodzi w grę, hoho i gra słowna mi wyszła ;))) Ale tak na poważnie, książka w torbie/plecaku zawsze się przyda.

6. Czytaj kiedy tylko możesz i gdziekolwiek możesz!

Bo tak naprawdę w roku szkolnym najwięcej czyta się w tak zwanym międzyczasie, w tramwaju, autobusie, pod ławką szkolną, na przerwach itp. ponieważ na dłuższe sesje z książką w ręku rzadko kiedy mamy czas. 

***

* Mam nadzieję, że choć trochę pomogłam, ale by faktycznie czytać więcej najbardziej potrzebne są Twoje chęci.

** Trzymam kciuki i za Was i za siebie samą, a już w szczególności za maturzystów, aby ten rok szkolny był dla nas bardzo pomyślny.

*** To był drugi odcinek z cyklu "Jestem molem książkowym", dajcie znać jak się podoba seria i dzisiejszy post.

czwartek, 28 sierpnia 2014

Kinową ucztę czas zacząć!

     Zapraszam Was dzisiaj do kina, na bardzo smaczny film. Więc jeśli nie masz nic do roboty w nadchodzący weekend, to się nie przejmuj nadchodzę z propozycją jak spędzić miło 2 godziny, to podążaj za mną.
Opis: "Dystyngowana Madame Malory (Helen Mirren) od lat kieruje cenioną restauracją w niewielkiej miejscowości na południu Francji. Sława jej potraw wykracza daleko poza lokalną społeczność. A przyznane lokalowi prestiżowe trzy gwiazdki w słynnym Przewodniku Michelina napawają dumą wszystkich mieszkańców. Pewnego dnia w miasteczku osiada rodzina emigrantów z Bombaju. Gdy przybysze otwierają skromny lokal vis a vis renomowanej restauracji, Madame Malory nie kryje oburzenia wobec ich kulinarnego nieokrzesania. Unoszące się w powietrzu zmysłowe nuty curry, kardamonu i kminu sprawiają jednak, że nowa knajpka zaczyna cieszyć się coraz większym zainteresowaniem. Czy uwodzicielskie smaki Orientu przekonają do życzliwych Hindusów również kuchenną arystokratkę? "
Ochotę na obejrzenie tego filmu miałam od chwili gdy obejrzałam jego zwiastun. Od dawna potrzebowałam tego rodzaju produkcji, ciepłej, z dobrym klimatem. Do kina wybrałam się z mamą wczoraj. Jakie są moje wrażenia po seansie? Tylko i wyłącznie pozytywne.
"Podróż na sto stóp" to magiczna opowieść, pełna pięknych kolorów, smaków i dźwięków. Muszę Was jednak ostrzec, gdy na ekranie widoczne są tak piękne potrawy, od razu zaczyna burczeć w brzuchu, więc zabierzcie ze sobą coś dobrego, albo wybierzcie się po filmie do jakiejś restauracji, najlepiej hinduskiej. ;)

Film jest bardzo dobrze skonstruowany, historia rodziny Kadam zaciekawia widza od pierwszych chwil
źródło:
seansu. Smaku całości dodaje też konflikt z Madame Mallory. Film "Podróż na sto stóp" jest ucztą przede wszystkim dla oczu widza, jednak produkcja nie opiera się tylko na bardzo ładnych kadrach. Relacje w rodzinie Kadam czy sama osobowość nestora rodu dodawały uroku filmowi. Bardzo podobała mi się także różnorodność kulturowa pokazana w obrazie.

Co mi się jeszcze podobało, dobrze wykreowane postacie zwłaszcza trójki można powiedzieć głównych bohaterów: Madame Mallory, Hassana i jego ojca. Były one wyraziste i ciekawe. Można też było zauważyć interesujące interakcje między wszystkimi bohaterami.
Hassana polubiłam za jego bezpardonowe bycie sobą w każdym momencie, a jego ojca za poczucie humoru i pewność siebie. Madane Mallory na początku mnie do siebie zraziła, potem jednak było lepiej. Duże gratulacje należą się odtwórcy roli Hassana, ponieważ zjednał sobie moją sympatię już na samym początku, świetnie wcielając się w graną postać.
Niestety w ogóle nie spodobała mi się postać Marguerite. W filmie była ważną postacią, jednak mnie wydawała się ona nijaka i irytująca. Nie wiem czy była źle zagrana czy już od samego początku źle stworzona. Miałam wrażenie, że cały czas jest zazdrosna, bądź obrażona. 

"Podróż na sto stóp" to film, który będę wspominać z przyjemnością. Zawiera w sobie wszystko to co powinien zawierać w sobie dobry film o gotowaniu. Na dodatek po wyjściu z kina aż chce się upichcić coś dobrego! Jestem niemiernie zadowolona, że wybrałam się na tę produkcję do kina.

Moja ocena: 8/10

Opis i plakat filmowy pochodzą ze strony filmweb.pl