środa, 25 lutego 2015

Stos zgoła niecodzienny

     Z tej racji, że bardziej taki naukowy, tak chyba mogę go określić.
Ostatnio byłam na kiermaszu książek w bibliotece i upolowałam dwa dobre tytuły oraz opracowania do lektur, reszta książek została wypożyczona, z czego przewaga leży po stronie pozycji wybranych pod maturę. Dlatego też stos podzieliłam na dwie części: czytadła i książki "naukowe".
Zapraszam:
Takie tomiszcze ;)
Od dołu: 
- "Historia literatury polskiej" - Czesław Miłosz - kiedyś miałam na języku polskim fragment o Brunonie Schulzu i "Sklepach cynamonowych" chyba i bardzo mi się spodobało w jaki sposób zostało to napisane, dlatego od dawna nosiłam się z zamiarem przeczytania tej pozycji,

- "Gorączka romantyczna" - Maria Janion -  z tą książką wiąże się dłuższa historia, mianowicie ostatnio przeczytałam "Wnuczkę do orzechów" (recenzja) i znowu zainteresowałam się lekturami Borejków i natknęłam się na informację, że Natalia zaczytywała się właśnie w tej książce, dlatego stwierdziłam, że również chciałabym ją przeczytać, zresztą na polskim również polecono mi twórczość pani Janion,

- "Poczet cesarzy rzymskich. Kalendarium" - Aleksander Krawczuk - w ramach przygotowań do matury, bo tak mi się zdaje, że chyba wybiorę sobie starożytność do pisania wypracowania, ponadto Esa z kanału EsaCzyta kilka razy wspominała, że Krawczuka dobrze się czyta, dlatego też znajdzie się go więcej w tym stosie,

* właśnie zauważyłam, że ta sama książka "Poczet cesarzy rzymskich. Kalendarium" została przeze mnie wypożyczona dwa razy, zamiast części o dominacie ^^ będę musiała ją wymienić.

- "Poczet cesarzy bizantyjskich" - Aleksander Krawczuk - kolejna w ramach nauki,

- "Poczet cesarzy rzymskich. Pryncypat" - Aleksander Krawczuk - ta również,

- "być poetą. antologia poezji dla maturzystów" - w wyborze Jerzego B. Wójcika - bo na gwałt potrzebuję powtórki i utrwalenia wiedzy z lat 1939 - 1990,

A teraz opracowania: "Treny" Jana Kochanowskiego. Próba interpretacji, Bolesław Leśmian, Jan Kasprowicz. Zarys życia i twórczości, Poezje Czesława Miłosza, Wiersze Leopolda Staffa oraz Wiersze Bolesława Leśmiana, każda za złotówkę.

Kolej na stosik do poczytania dla przyjemności, chociaż i tutaj można dostrzec maturalne znamiona:

Od dołu:
- "Scarlet" - Marissa Meyer - nie wiem kiedy będę mogła się za nią zabrać, a ciągnie mnie do niej okropnie, niedługo powinnam napisać recenzję pierwszego tomu,

- "Białe noce i inne utwory" - Fiodor Dostojewski - chcę przeczytać przede wszystkim "Łagodną", ale może skuszę się także na resztę,

- "Obcy. Upadek" - Albert Camus - polecono mi to już jakiś czas temu, ale dopiero nie dawno dane mi było ją wypożyczyć, poza tym bardo lubię "Dżumę" i mam nadzieję, że te powieści są tak samo dobre,

- "Pigmalion" - George Bernard Shaw - widziałam musical z niezrównaną Audrey Hepburn, byłam na musicalu w operze, który uwielbiam, książka została na szarym końcu, ale to nic ;), to również znalezisko kiermaszowe,

- "Teresa Raquin" - Emil Zola - jakiś czas temu widziałam zwiastun do filmu, który albo już jest albo dopiero będzie, ale od tamtego momentu szukałam tej książki, bo w bibliotece jej nie było, ale na szczęście udało mi się ją znaleźć na kiermaszu,

- "Dama kameliowa" - Aleksander Dumas - o ile się nie mylę to Traviata jest oparta na tej powieści, a że ją widziałam, to bardzo chcę zasięgnąć do źródła - Ad fontes! jak mawiali w renesansie (powtórki pełną parą ;))

czwartek, 19 lutego 2015

Słów kilka o wnuczce, ale takiej do orzechów

źródło:
Tytuł: Wnuczka do orzechów
Autor: Małgorzata Musierowicz
Cykl: Jeżycjada (tom 20)
Wydawnictwo: Akapit-Press
Data wydania: 4 listopada 2014
Liczba stron: 265
Kategoria: literatura współczesna

     "Wnuczka do orzechów" Małgorzaty Musierowicz stała u mnie na półce mniej więcej od grudnia. Cieszę się, że nareszcie znalazłam na nią czas, ponieważ okazał się bardzo mile spędzony.
Nie rozumiem dlaczego tak wiele osób uważa, że poziom literacki Jeżycjady spadł. Wiem, że seria jest trochę inna niż na początku, w końcu to już 20 tom, ale wszystko się zmienia, czasy, autorka i my, czytelnicy. Myślę, że nie możemy układać pod siebie książek, to byłoby nieracjonalne, tak jak komentarze o tym, że Musierowicz powinna pisać w taki sposób a nie inny. Jest pisarką, niech robi co chce, to przywilej tego zawodu.
 Opis: "Kolejny tom "Jeżycjady" Małgorzaty Musierowicz. Jak zwykle wesoły, liryczny i krzepiący. Tym razem jednak akcja rozgrywa się na wsi, z daleka od zgiełku mieszkania przy Roosevelta 5 w Poznaniu. Wnuczka do orzechów z pewnością ucieszy i nastoletnie, i starsze fanki poznańskiej rodziny. Są tu wszystkie Borejkówny, ich rodzice, mężowie i dzieci, które akurat nie wyjechały na wakacje. Ale są też nowi bohaterowie. Przede wszystkim Dorota Rumianek, która mieszka na wsi z dwiema uroczymi babciami. I to właśnie ona pewnego dnia spotka w lesie Idę Pałys... W tomie Wnuczka do orzechów opisane też zostały kłopoty sercowe przemądrzałego Ignaca i poważnego Józinka. Tego się nie można było spodziewać..."
   Wracając jednak do głównej kwestii. Akcja tomu 20 dzieje się w środku lata, w malowniczych wsiach pod Poznaniem. To co mnie urzekło to to, że z miejsca przeniosłam się z szarego miasta o lutowej i burej pogodzie na pogodną wieś z mocą słońca. Od razu polepszył mi się humor i uśmiechnęłam się do pasażerów autobusu, którym jechałam. Musierowicz przedstawia nam nową postać, która zamiesza lekko w życiu Borejków, a jest nią Dorota o wdzięcznym nazwisku Rumianek. Jest to osoba bardzo energiczna, kochająca przyrodę oraz wiążąca swoją przyszłość z medycyną. Może nie od razu zaskarbiła sobie moją sympatię, jest bowiem nieco bezpośrednia i skrajnie pragmatyczna, jednak po jakimś czasie lektury zaczęła budzić moje pozytywne odczucia. Pomimo moich sympatii czy ich braku bohaterka od razu zaimponowała mi swoją zaradnością i pracowitością, czego ja chyba muszę się jeszcze nauczyć.

   Wraz z Dorotą na kartach powieści pojawiają się przemiłe starsze panie: Wiktoryna oraz Andzia. Są typowymi babciami, ale typowe nie ma tutaj znaczenia pejoratywnego, wręcz przeciwnie. Przydały powieści ciepłą atmosferę domu. Nawet amator wody ognistej, sąsiad pan Chrobot pomimo swoich nieciekawych zajęć weekendowych, na co dzień jest postacią ciekawą i w znacznej mierze komiczną, władającą piękną wielkopolską(?) odmianą języka polskiego.

   Oczywiście nie byłoby prawdziwej Jeżycjady bez Borejków, dlatego spotkamy się na dłużej z postrzeloną Idą oraz z lekka przewrażliwionym Ignacym Grzegorzem. Pojawią się także pozostali członkowie rodziny, którzy również będą zażywać wypoczynku na wsi. Perypetie ich będą całkiem zabawne, choć mogą się czytelnikowi wydać trochę nierealne, to na pewno są bardzo zabawne.

   W książce podobały mi się nawiązania do przyrody i jej miejsca w życiu człowieka. Wprowadzało to do powieści atmosferę błogości i sielskości, tak bardzo pożądaną przeze mnie zwłaszcza teraz. Nadawało też rumieńców temu pięknemu letniemu klimatowi.

   Do gustu przypadły mi również zawiłości wątkowe oraz to jak potoczyła się akcja "Wnuczki do orzechów". Nadal mam mieszane uczucia w stosunku do zakończenia książki. Z jednej strony bardzo mi się podoba, bo jest takie proste i wpasowuje się w charakter głównych bohaterów tej części. Z drugiej jednak strony, jestem szalenie ciekawa jak wydarzenia z "Wnuczki.." wpłyną na dalsze losy poznańskiej rodziny, co zwiększa mój apetyt na kolejny tom pt. "Feblik". Mam nadzieję, że autorka nie będzie trzymać nas bardzo długo w niewiedzy.

   Kolejną kwestią, którą chcę poruszyć jest mianowicie niedostatek łaciny. Wszyscy bowiem fani serii wiedzą jak ważną rolę spełnia ona w twórczości Małgorzaty Musierowicz oraz w życiu Borejków. Brakowało mi także trochę książek w rękach bohaterów, choć tutaj trochę nadrabiali dziadkowie, Gabriela i Ignacy Grzegorz. Niemniej jednak te deficyty trochę osłabiły całą powieść. 

   Nie wiem dlaczego "Wnuczka do orzechów" wielu czytelników zawiodła. Ja przy lekturze tej książki wspaniale spędziłam czas. Uważam, że jest ona znacznie lepsza od "McDusi" i czas jej poświęcony nie będzie zmarnowany. Książkę czyta się z wielką przyjemnością, a kartki same uciekają sprzed palców. Jeśli więc chcesz choć na chwile poczuć promienie słońca na swojej skórze podczas zimowego popołudnia to sięgnij po 20 tom Jeżycjady. A jeśli w ogóle nigdy nie słyszałeś bądź nie czytałeś, drogi czytelniku, nadrób to jak najszybciej!

Moja ocena: 9/10

***
A na koniec jeden z piękniejszych cytatów:
"Nagle - żadnego zmieszania. Radość. Bezpieczeństwo. Wzruszenie. Jakby wróciła, zmarznięta, z dalekiej, samotnej podróży, i otworzyła drzwi do pokoju, w którym było ciepło, jasno, radośnie. Jakby ktoś na nią długo, długo czekał, od dawna, i jakby się ucieszył z jej przybycia. Jakby się palił cichy ogień na kominku. Jakby mruczał kot. Jakby za oknem padał śnieg, a na stole parowała herbata. Jakby tykał zegar, jakby mijały chwile, tygodnie, lata, życie. Jakby wszystko przemijało, tylko nie to bezpieczeństwo."

środa, 18 lutego 2015

Dzień 7 i podsumowanie całej akcji - 7ReadUp

     Właśnie skończyłam lekturę "Cinder" Marissy Meyer i chyba nie będę już nic w stanie dzisiaj czytać, dlatego zdecydowałam, że już teraz zrobię podsumowanie ostatniego dnia i ogólnie tej edycji 7ReadUp'a. 
Dosłownie wsiąknęłam w tą powieść, choć początkowo nie zanosiło się nawet na to, że ją polubię. A teraz wprost nie mogę doczekać się wycieczki do biblioteki po drugi tom serii. Doszły mnie jakieś słuchy, że wydawnictwo Egmont nie chce lub nie chciało wydać trzeciej części. To nie może być prawda, seria musi być wydana w Polsce! Mam nadzieję, że to co czytałam było tylko plotkami. 
W każdym razie przeczytałam z "Cinder" 301 stron, czyli najwięcej spośród wszystkich dni akcji, z czego jestem bardzo zadowolona.
Recenzja powinna się ukazać w ciągu kilku najbliższych dni.

***

Jak ogólnie zarysowuje się akcja w moim wydaniu?

Przeczytałam dwie powieści: "Wnuczkę do orzechów" Małgorzaty Musierowicz oraz "Cinder" pióra Marissy Meyer. Pierwsza z nich zalicza się do kategorii: okładka w błękitach, książka wydana w 2014 roku oraz z biżuterią na okładce. "Cinder" natomiast zaliczyłam do kategorii: I tom w serii, polecone przez booktube a także powieść nieznanego mi wcześniej autora. Cóż mało brakowało do wypełnienia wszystkich haseł.

Przez tydzień przeczytałam 871 stron co równoważy się z wysokością ok. 5,44 cm. Tutaj także zabrakło niewiele.

Jakieś moje przemyślenia?

Akcja przebiegła lepiej niż ostatnio, ponieważ udało mi się przeczytać więcej. Żałuję tylko, że podczas całej akcji nie miałam ferii, bo wtedy na pewno miałabym więcej czasu na czytanie. 
Po raz kolejny tez czuję się zmotywowana do sięgania po książki w każdej wolnej chwili i lepszej organizacji czasu, która pozwala na posiadanie większej ilości czasu wolnego. W końcu każdy ma go codziennie tyle samo, prawda? Zależy tylko jak dobrze potrafi się go wykorzystać.

wtorek, 17 lutego 2015

Dzień 6 7ReadUp

     To już przedostatnie podsumowanie, a dzisiaj ostatni dzień akcji. Bardzo szybko zleciał mi ten czas, w sumie to mogłoby to trwać tak jeszcze z jeden tydzień. 

Wczoraj nadal czytałam "Cinder" autorstwa Marissy Meyer, z której przeczytałam 77 stron. Od dłuższego czasu też poczytuję Sienkiewiczowski "Potop" i wczoraj również po niego sięgnęłam. Można uznać, że zalicza się on do okładek w błękitach. Z tej powieści przeczytałam 66 stron. Razem 143 strony, całkiem dobrze ;)

Dzisiaj nadal będę czytać "Cinder", może uda mi się ją skończyć.

poniedziałek, 16 lutego 2015

Dzień 5 7ReadUp

     Wczorajszy dzień był o wiele lepszy od wcześniejszych. Udało mi się przeczytać 102 strony z "Wnuczki do orzechów" Małgorzaty Musierowicz i tym samym skończyć tą powieść. "Wnuczka.." łapie się do kategorii: wydana w 2014, w błękitach oraz z biżuterią na okładce.
Zaczęłam także czytać "Cinder" Marissy Meyer, z której przeczytałam 59 stron. Łącznie było to 161 stron, z czego jestem zadowolona.

niedziela, 15 lutego 2015

Dzień 2, 3 & 4 7ReadUp

     Trochę mi uciekł czas podczas tej akcji i niestety nie mogłam skupić się wystarczająco na czytaniu. Coś tam jednak czytałam.
W czwartek przeczytałam 22 strony, w piątek i wczoraj po 50 stron. Wszystko to z "Wnuczki do orzechów"
Mam nadzieję skończyć dzisiaj tą powieść, następnie zabiorę się chyba za "Cinder", ale nie jestem jeszcze pewna. W każdym razie na pewno poświęcę więcej czasu na lekturę. Nie mogę uwierzyć, że już jest 5 dzień. 

Co Wy czytacie aktualnie?